Blog > Komentarze do wpisu
Wielki rozczar

Tuż po tym, jak na Technopolis opublikowałem artykulik o powieściach Neala Stephensona (w ramach rozgrzewki przed Deus Ex), świat ujrzała kolejna książka mojego ulubionego autora: Reamde.

Ponieważ wydawnictwo Mag, które wydaje u nas Stephensona, nie było uprzejme odpowiedzieć pytanie "kiedy po polsku", wziąłem i zamówiłem w angielskim Amazonie wersję oryginalną.

No bo przecież złoto! ekonomia! zaszyfrowane pliki! informatyka! Coś, co Stephenson udowodnił, że umie fascynująco opisywać. A do tego jeszcze gry MMORPG i chińscy farmerzy golda. Wydawałoby się to pozycją obowiązkową, jeśli nie kandydatem do Mojej Nowej Ulubionej Książki. 

... i tak czytam to Reamde i czytam... Drugi miesiąc minie niedługo, a ja jestem dopiero w 3/4 i zmuszam się, żeby brnąć dalej. I z każdym rozdziałem odczuwam coraz większe rozczarowanie. Liczyłem na genialne stephensonowskie dygresje, na fascynujące wycieczki w świat nauki i techniki, zmuszające do wytężonego wysiłku wszystkie szare komórki. Błyskotliwe dialogi i dawkę dobrego, ciętego humoru. Bo do tego mnie autor Peanatemy przyzwyczaił.

Tymczasem dostałem coś, co jest w większej części napakowanym akcją thrillerem szpiegowskim. Co strzelaninami, bójkami i zwrotami akcji mogłoby obdarować ze dwa sezony serialu 24. I co dzieje się w podobnym tempie - czasami opis wszystkich wydarzeń danej godziny czyta się właśnie przez godzinę, jak w przygodach Jacka Bauera. Teoretycznie taka książka powinna być fajna do wchłaniania - tym bardziej, że przecież Zodiak, najstarsza z wydanych w Polsce powieść Stephensona, jest przykładem bardzo fajnego, pełnego akcji page-turnera. Ale niestety, ilość akcji w Reamde i szczegółowość opisów powodują szybkie znudzenie i myśli typu "jejku, przejdźmy już to i zobaczmy co istotnego się tam dalej dzieje".

Żeby jeszcze chociaż godnie został potraktowany temat T'Rain - gry, która w świecie książki pobiła popularnością World of Warcraft i w której (oraz dookoła której) toczy się spora część akcji. Ale niestety - i tu mam największy żal do autora - ta przedstawiona gra absolutnie nie byłaby grywalna. Nawet gdyby przyjąć bardzo śmiałe założenie, że technologia nie jest barierą i przedstawione w książce elementy gry jakimś cudem dałoby się zaimplementować (bo w naszym realnym świecie jest to awykonalne), to jej założenia i userfriendlność byłyby po prostu odpychające i zbyt trudne do ogarnięcia w środowisku MMO. Jako doświadczony programista (co prawda nie gier, ale) i weteran WoW'a, który liznął też kilka innych MMORPG-ów, poczułem się jakby autor dał mi w ryj. Tak, jak zazwyczaj się czuję oglądając "informatyków" i "hakerów" w przeciętnej hollywoodzkiej (albo polskiej, hihi) produkcji. Neal Stephenson pokazał wcześniej niejednokrotnie, że potrafi o nauce i technice pisać ciekawie i z sensem, a tym razem po prostu haniebnie zawalił pracę domową.

Smutek i rozczarowanie. Pęknięte serduszko i rzeka łez. Pocieszam się jeszcze myślą, że może po prostu nie łapię angielskiego na tyle dobrze, żeby tę książkę zrozumieć. Ale jakoś bez przekonania...

niedziela, 20 listopada 2011, zuomot

Polecane wpisy

  • Kasa kasa kasa

    Znajoma pochwaliła się w social networku, że sprzedała legendarne wirtualne gacie w Diablo III za 170 prawdziwych funtów brytyjskich. Przy okazji dyskusji, któr

  • 60 dni minęło / I am disappoint.

    Ipomyśleć, że w recenzji SW:TOR pisałem, że ta gra ma szansę zaszkodzić pozycji WoW. Gdzie ja miałem głowę? Czemu nie pomyślałem, że przecież EA jest tak chytr

  • Jasny gwint, ciemna śrubka

    Nie pytaj, co Republika może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla Republiki. Stało się, z pełną świadomością, czym to grozi, zakupiłem najnows

  • #8 Margonem

    Dziś przyjrzymy się największej polskiej graficznej grze MMORPG, czyli Margonem. Margonem to prężnie rozwijająca się gra, pełna groźnych potworów i unikatowych

  • niemożność

    Nie mogłam uzewnętrzniać się w Internecie ostatnio ponieważ napierdalałam we Fragorię. Takie MMO RPG. Biegałam po wądołach i bezdrożach, moczarach i katakumbach

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
blindguardian
2011/11/20 12:34:24
A mógłbym poprosić o pierwsze 3 rekomendacje - od czego Stephensona zacząć. Moja żona dostała Peanatemę, ale po kilkudziesięciu stronach stwierdziła "Będzie Ci się podobać". Tymczasem nieco nie mam śmiałości i zastanawiam się, czy jest coś innego, od czego zacząć poznawanie tego autora powinienem.
-
zuomot
2011/11/20 12:57:48
"Zodiak" - jeśli lubisz akcję, humor i zdroworozsądkowe podejście do ekologii.
"Zamieć" - jeśli lubisz cyberpunk.
"Cryptonomicon" - jeśli lubisz IT.
"Peanatema" - jeśli lubisz naukę (zwłaszcza matematykę).
"Cykl barokowy" - jeśli lubisz historię i wieeeelkie serie. Cały cykl to ponad dwa i pół kilograma wagi (paperback) :)
-
Gość: JMD, *.polityka.com.pl
2012/01/12 13:09:59
Chętnie bym przeczytał coś bardziej szczegółowego o tej grze wymyślonej przez autora. Tym bardziej, że chyba w Zamieci już coś było (czy to może Zamieć miała być w założeniu grą???). Przeczytałbym tu, albo tam ;)
JMD
Moje teksty na Technopolis: