Blog > Komentarze do wpisu
60 dni minęło / I am disappoint.

I pomyśleć, że w recenzji SW:TOR pisałem, że ta gra ma szansę zaszkodzić pozycji WoW. Gdzie ja miałem głowę? Czemu nie pomyślałem, że przecież EA jest tak chytre na kasę, że wypuści produkt maksymalnie nieprzemyślany i niedopracowany? Że Bioware nie będzie miało tyle charyzmy, żeby powiedzieć „it’s done when it’s done” i przymknie oko na ewidentne braki, byle tylko skasować dolary i euro od frajerów znudzonych WoW-em?

Dzisiaj wygasł mi abonament, grałem w sumie 60 dni, dociągnąłem do end-game (chociaż rajdów nie zobaczyłem... pierwszy mieliśmy umówiony na jutro) i uznałem, że niech się walą, nie czuję już chęci płacenia 60pln miesięcznie za możliwość oglądania wszechobecnych ekranów ładowania, mozolnego biegania po bezsensownych śluzach i olbrzymich (chociaż wszystkich identycznych) portach kosmicznych, czekania godzinami na zebranie składu na jakąś misję, a na końcu męczenia się z bardzo niskim framerate’m.

Jasne, wylewelowaniu swojej postaci poświęciłem ok 200-250h i ta single-playerowa fabuła była całkiem całkiem. I nawet chętnie poznałbym pozostałe 7 historii (bo SW:TOR to po cztery klasy Imperium i Republiki, a więc osiem niezależnych, chociaż przeplatających się opowieści), ale nie widzę powodu, aby płacić za produkt tak żenująco słaby.

Argument o tym, że przecież WoW na początku też był słaby, odrzucam jako głupi. WoW startował jakieś 7 lat temu i dużo od tamtego czasu się zmieniło. W szczególności producenci SW:TOR-a mieli się od kogo uczyć. Zdecydowali się wydać syf – szkoda.

Wkurzam się, gdy twórcom gier wydaje się, że „mamy dużo wybuchów, fabuła nie musi mieć sensu”. Ale jeszcze bardziej się wkurzam, gdy myślą, że „mamy świetną historię, gra nie musi być dopracowana”.

Smutno mi tym bardziej, że miałem szczerą nadzieję na powrót do rajdowania... Smutno mi, bo założyłem gildię, zebrałem w niej ze dwie dychy fajnych ludzi, a teraz odrzuca mnie na samą myśl o zapłaceniu za kolejny miesiąc i męczeniu się ze źle napisanym programem komputerowym.

Może się jeszcze przekonam, ale marnie to widzę. Wstyd, Bioware. Nieprędko coś od was kupię. 

sobota, 18 lutego 2012, zuomot

Polecane wpisy

  • Teraz już z górki

    Akurat dzisiaj ("trzynasty grudnia! pamiętamy!") przestałem być facetem po trzydziestce i zostałem facetem przed czterdziestką. W związku z tym zrobiłem sobie p

  • Wielki rozczar

    Tuż po tym, jak na Technopolis opublikowałem artykulik o powieściach Neala Stephensona (w ramach rozgrzewki przed Deus Ex ), świat ujrzała kolejna książka moje

  • Mandelbrot Set, you are one badass fucking fractal

    Just take a point called Z in the complex plane Let Z1 be Z squared plus C And Z2 is Z1 squared plus C And Z3 is Z2 squared plus C and so on If the series o

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
sstefania
2012/02/20 21:49:17
To chyba nawet lepiej, że nie chcesz już kupować gier od Bioware, bo Mass Effect 3 zapowiada się na yaoistyczne Call of Duty i bardzo chciałabym, żeby to była tylko przesada ;_;
-
Gość: JMD, *.polityka.com.pl
2012/02/24 11:48:55
Ach, więc to prawda jednak. Co za szkoda - wczoraj polegliśmy na heroiku i pomyślałem, że taki wyjadacz jak Ty... Jeśli siłą MMO maja być funkcje społeczne, to ich rwanie jest również słabością MMO. Autentycznie naprawdę poważnie żałuję. Ale rozumiem. "Ta gra ma za mało ekranów ładowania" - już nie LOL, niestety...
JMD
-
zuomot
2012/02/24 15:49:21
Dlatego coraz bardziej cieszę się na myśl o "The Secret World", bo poza tym, że fajna tematyka (w końcu gra dość solidnie zanurzona w popkulturze i robiona przez doświadczonych w MMORPG profesjonalistów), to przede wszystkim nie będzie tam levelowania. Więc zniknie problem niemożności grania ze sobą.
W SW:TOR teoretycznie graliśmy na tym samym serwerze, w tej samej gildii. Ale ponieważ mieliśmy różne tempo levelowania, to de facto wspólna gra była niemożliwa.
Już pięć-siedem leveli różnicy oznacza nie tylko to, że jesteśmy na różnych planetach i chęć pomocy drugiej osobie wiąże się z półgodzinnym bieganiem po śluzach, portach etc, ale przede wszystkim gra staje się wtedy zbyt łatwa lub zbyt trudna dla jednej z osób (a przez to zbyt łatwa/zbyt trudna dla wszystkich zaangażowanych).
-
zuomot
2012/02/24 15:54:26
@sstefania

Akurat do Mass Effect nigdy się nie przekonałem. W pierwszy trochę pograłem, ale bez zaangażowania. Chociaż nie wykluczam, że to dobra gra - tylko po prostu mi nie podeszła.
-
Gość: Fraa, *.static.chello.pl
2012/09/17 13:32:34
Ha! Dokładnie takie same odczucia! Kupiłam grę, zaczęłam - byłam po prostu wniebowzięta, taki KotOR, tylko online. No cud, miód i orzeszki. Ciekawa fabuła, jeden z moich ulubionych settingów, super klimacik, rewelka. Też myślałam, że będzie może nawet konkurencja dla WoWa. A potem się okazało, że te wszystkie błędy... I tak jakoś... No smutek i rozczarowanie, że to taki bubel. I że zamiast naprawiać te naprawdę istotne dla rozgrywki rzeczy, w kolejnych i kolejnych paczach jakieś bzdury były modyfikowane tylko. ;/ Płacić już za to nie płacę, czekam za to na opcję free to play. Może wtedy wrócę do gry, bo serio jestem ciekawa innych historii i chciałabym co jakiś czas wrócić do tego settingu (swoją drogą, imho bardzo niefajnie potraktowano graczy, którzy do tej pory dzielnie opłacali abonament - praktycznie żadnych profitów nie będą mieli z tego tytułu ;/ ).
Moje teksty na Technopolis: