RSS
środa, 18 maja 2011
Generator strachu

Tak jak dobry film nie daje spokoju jeszcze długo po obejrzeniu, skłaniając do przemyśleń i szukania drugiego dna, tak i dobrym grom może się to zdarzyć. I zdarzyło się drugiemu Portalowi.

Gdy go ukończyłem, miałem wrażenie głębokiego niedosytu, żeby nie powiedzieć zawodu. Myślałem, że wbrew wszystkim zachwalającym ocenom wystawię tej grze jakieś 75% maks - stąd pewnie na metacritic Portal 2 ma takie stosunkowo kiepskie oceny graczy. A potem zacząłem pisać recenzję. To zaś zmusza do uporządkowania własnych wrażeń i przemyślenia zarzutów.I w miarę tego przemyśliwania lista pretensji topniała, aż ze zdumieniem doszedłem do wniosku, że nie potrafię zejść z oceną poniżej 95%. Recenzja została opublikowana, ale nie mogłem przestać o tej grze myśleć i wyszukiwać smaczków w internecie i wikii. Coś kazało przechodzić kolejny raz i na spokojnie się wszystkiemu przyglądać. Portal 2 uwierał.

Gdybym dziś miał oceniać, postawiłbym pewnie 99%. Naprawdę polecam ten tytuł każdemu, kto lubi, gdy gry zmuszają do myślenia (niekoniecznie do rozwiązywania zagadek).

 

Co w tej chwili najbardziej mnie zastanawia? 

Czy gry mogą wpływać na opinię publiczną w jakiś głębszy sposób? Tak jak książki, filmy, muzyka? Nie mam na myśli wzbudzania prawego gniewu pt "zabił, a miał w domu Diabolo i Kieszonkowe Potwory, szatan się nim interesuje", tylko subtelne sączenie idei, które wpływa na społeczeństwa dużo głębiej, niż walenie po oczach z ambony.

Czy lekceważące podejście Aperture Science do bezpieczeństwa może wpłynąć na społeczne strachy przed nauką? Pamiętam obawy przed odpalaniem LHC, że ojej, powstanie czarna dziura i Układ Słoneczny zostanie zniknięty. Od miesiąca czy dwóch przerabiamy masową histerię związaną z energią atomową...

Portal 2 jest absurdalnie groteskowym przykładem ludzkiej arogancji i spowodowanej nią katastrofy. Przedstawia dokładnie to, czym straszą nas ekologiści bądź ludzie, którzy po prostu boją się rzeczy, których nie rozumieją i programowo nie ufają naukowcom.

Jak się nad tym zastanowić, to poza Team Fortress 2, wszystkie gry mojego ulubionego Valve eksplorują ten lęk przed nauką: Half-Life: eksperyment fizyczny sprowadza na Ziemię obcych, koniec świata; Left4Dead: wirus doprowadza do apokalipsy zombie (która zazwyczaj bierze się z eksperymentów), koniec świata; Portal: prace nad sztuczną inteligencją powodują, że przejmuje ona kontrolę nad ośrodkiem badawczym i morduje kogo popadnie (końca świata nie ma, bo już nastąpił w wyniku działań Black Mesy). Alien Swarm nie pamiętam na tyle dobrze, ale że dyskretnie nawiązuje do znanej serii filmowej, to można przyjąć, że i tutaj naukowcy są sprawcami całego zła.

A rząd (i/lub korporacje, które mają go w kieszeni) jak zwykle jest od tego, żeby wszystko zatuszować.

I tylko zastawiam się, czy oni (Valve) to robią na serio czy dla zgrywy. Czy może w ogóle nie zastanawiają się nad socjologicznymi efektami swoich (skądinąd fantastycznych) gier? A jeśli to trzecie, to czy nie jest to czasem arogancja podobna do działań Aperture Science? I czy nie może się czasem zemścić w podobny sposób?

poniedziałek, 16 maja 2011
Dlaczego nie kupię Wiedźmina 2

... a przynajmniej nieprędko.

Lista powodów, dla których odwlekę zabawę nowym Wiedźminem w bliżej niesprecyzowaną przyszłość zaczyna niebezpiecznie rosnąć.

  • CD Projekt ciągle nie oddał mi pieniędzy za pierwszą część, która była po prostu niegrywalna.
  • Dialogi w dwójce (a i w jedynce też) dalej są tak drętwo zagrane, że aż żal. Tego się po prostu nieprzyjemnie słucha. Nawet gdyby były niesamowicie wpadającymi w ucho onelinerami, to aktorzy dobrani do dubbingu zupełnie mnie odrzucają swoją "grą".
  • Wychodzi na dniach L.A. Noire, który wydaje się ciekawszą pozycją.
  • Hype, który (w Polsce) narósł wokół Witchera 2 przyćmił już chyba szaleństwo, które nas ogarnęło przed premierą MW2 dwa lata temu (i wiemy, jak się to skończyło) 
  • I na koniec, last not least, właśnie dowiedziałem się (i cięgle jestem jeszcze na etapie deniala), że CDP wypuścił grę zabezpieczoną SecuROM-em. TYM WIELKIM GÓWNEM, KTÓREGO JEDYNYM ZASTOSOWANIEM JEST UTRUDNIANIE ŻYCIA UCZCIWYM KLIENTOM. Tym bandyckim syfem, które psuje system operacyjny, zżera jego zasoby i diabli jedni jeszcze wiedzą, co robi. Tak się po prostu nie robi. Kto ma ukraść i tak grę ukradnie, a my, uczciwi gracze, musimy się bujać z jakimś chamskim drm-em. ktxbai.

Może kiedyś w przyszłości, jak nie będę miał co robić, to się na Witchera 2 skuszę - podobno na GOG ma być bez drm, zobaczymy. Ale póki co, jakoś nie widzę powodów, dla których warto lecieć do sklepu z wywieszonym jęzorem.

Moje teksty na Technopolis: